Jastrzębi Fed oddala wizję obniżek stóp. „Złoto w zawieszeniu, czy to czas na historyczne wzrosty srebra?”
Choć twardy kurs Waszyngtonu trzyma obecnie ceny złota w szachu, pod powierzchnią giełdowych parkietów kapitał zaczyna masowo uciekać w kierunku niedoszacowanego dotąd srebra. Oliwy do ognia dolewa najnowszy, prestiżowy raport „In Gold We Trust 2026”, którego autorzy wprost ogłaszają początek nowej ery monetarnej i ostrzegają: nadchodzi wielki powrót surowców, a dotychczasowe modele portfeli inwestycyjnych stają się bezużyteczne.

Opublikowany w ubiegłym tygodniu protokół z kwietniowego posiedzenia Federalnego Komitetu ds. Otwartego Rynku (FOMC) rzuca nowe światło na globalne rynki metali szlachetnych. „Minutki” Fed jednoznacznie wskazują, że amerykański bank centralny systematycznie oddala się od narracji o luzowaniu polityki monetarnej.
Narastające obawy urzędników przed inflacją napędzaną konfliktem z Iranem sprawiają, że coraz większa liczba członków FOMC opowiada się przeciwko łagodnemu nastawieniu, a większość decydentów wprost uznała, że „pewne zaostrzenie polityki będzie prawdopodobnie właściwe”, jeśli presja cenowa nie ustąpi.
– Znamy już treść zapisków Fed i nie pozostawiają one złudzeń: nowy prezes Rezerwy Federalnej, Kevin Warsh, dziedziczy po swoim poprzedniku wyjątkowo jastrzębio nastawioną grupę bankierów centralnych. Rynek musi pogodzić się z faktem, że Fed oficjalnie schodzi ze ścieżki obniżek stóp procentowych, a na horyzoncie pojawia się nawet widmo ich dalszego podnoszenia. Taki scenariusz naturalnie trzyma notowania złota w chwilowym szachu, jednak uwaga inwestorów coraz mocniej przesuwa się w kierunku srebra, które wykazuje ogromny potencjał fundamentalny – komentuje Michał Tekliński, ekspert rynku złota Goldsaver i Goldenmark.
Srebro po 180 dolarów za uncję?
Wskaźnik Gold to Silver Ratio (stosunek ceny złota do srebra) ustabilizował się na poziomie ok. 59 punktów, co historycznie zwiastuje silną pozycję białego metalu. Analitycy rynkowi prognozują dla srebra mocne wzrosty do końca roku, z których najbardziej optymistyczne zakładają ruch w kierunku nawet 180 dolarów za uncję. Zdaniem Michała Teklińskiego, jest to jednak mało prawdopodobne. Mimo dynamicznego wzrostu w zeszłym roku, struktura popytu uległa bowiem zmianie.
- Największy konsument srebra w ostatnich latach, branża fotowoltaiczna, ograniczyła swoje zapotrzebowanie na metal, modyfikując strukturę produkcji w odpowiedzi na wysokie ceny. Pomimo spadku zapotrzebowania z tego sektora, ogólny popyt na srebro nadal przewyższa możliwości podażowe. Oznacza to, że cena srebra prawdopodobnie będzie rosła, ale nie tak dynamicznie jak w roku ubiegłym, a poziom 180 dolarów w tym roku raczej nie zostanie osiągnięty - podkreśla ekspert Goldsaver i Goldenmark.
Oczywiście motorem napędowym dla srebra nadal jest popyt technologiczny. Choć stratedzy banku UBS – Wayne Gordon i Dominic Schnider – obniżyli ostatnio szacunki dotyczące globalnego deficytu podaży srebra w 2026 roku z 300 milionów do około 60-70 milionów uncji, to spadek ten wynika głównie z okresowo słabszego popytu na PV wywołanego wysokimi cenami surowca. Mimo że prognozowany deficyt skurczy się według UBS nawet o 80%, rynek srebra wciąż pozostaje rynkiem niedoborowym.
- W dłuższej perspektywie fundamentalne znaczenie ma transformacja technologiczna – jedynym realnym ryzykiem dla kruszcu byłoby powszechne wdrożenie technologii całkowicie bezsrebrowych, co jednak w dającej się przewidzieć przyszłości pozostaje mało prawdopodobne. Podsumowując: srebro ma przed sobą bardzo dobre perspektywy, a jego fundamentalna podaż po prostu się kurczy – dodaje Michał Tekliński.
Według raportu The Silver Institute rynek ten wkroczył w fazę permanentnego deficytu. Rok 2026 ma być szóstym z rzędu z niedoborem podaży, szacowanym na 1439 ton. Przemysł fotowoltaiczny, elektronika oraz transformacja technologiczna generują ssanie rynkowe, którego nie da się zaspokoić przy obecnych mocach przerobowych kopalń.
Czas na “nowy portfel 60/40”
Tezę o nadejściu nowego cyklu surowcowego potwierdza opublikowany właśnie, coroczny raport „In Gold We Trust 2026” – uznawany za biblię inwestorów rynku metali szlachetnych. Jego autorzy wskazują na fundamentalne zmiany w architekturze finansowej świata, wprowadzając pojęcie „wielkiego resetu relacji złota do długu”. Najważniejsze tezy raportu malują obraz rzeczywistości, w której tradycyjne aktywa papierowe tracą swoją dotychczasową moc ochronną:
- Koniec dywersyfikacji 60/40: Raport ogłasza ostateczną śmierć klasycznego portfela inwestycyjnego składającego się w 60% z akcji i w 40% z obligacji. W dobie permanentnej inflacji obligacje skarbowe przestają być bezpieczną przystanią, a ich miejsce w portfelach instytucjonalnych trwale zajmują surowce i metale fizyczne.
- Nowy reżim inflacyjny: Analitycy podkreślają, że zachodnie banki centralne potajemnie skapitulowały w walce z inflacją i będą zmuszone zaakceptować cel inflacyjny na wyższym poziomie (3-4%), by rządy mogły „odpompować” gigantyczne zadłużenie publiczne. To środowisko idealne dla metali fizycznych.
- Przebudzenie srebra: Raport dedykuje osobną część srebru, wskazując, że wchodzimy w dekadę krytycznego niedoboru metali niezbędnych do transformacji energetycznej. Srebro, jako metal o podwójnej naturze (monetarnej i przemysłowej), staje się kluczowym beneficjentem tego trendu.
Obecna sytuacja na rynkach to klasyczny zbieg dwóch potężnych sił. Z jednej strony, jastrzębi Fed i twarda retoryka Kevina Warsha działają jak hamulec ręczny dla wyceny złota wyrażonego w papierowym dolarze. Z drugiej strony, twarde dane fundamentalne dostarczane jasno dowodzą, że fizyczna podaż srebra po prostu się kurczy.
– Stoimy u progu głębokiej redefinicji tego, co rozumiemy pod pojęciem bezpiecznego portfela inwestycyjnego. Kiedy oficjalne raporty, takie jak „In Gold We Trust”, wprost ostrzegają przed niewypłacalnością tradycyjnych modeli inwestycyjnych, czas na dyskusję o zasadności posiadania metali szlachetnych dobiegł końca. Dzisiejsza stabilizacja cen złota i techniczne korekty to cisza przed burzą. Kiedy rynek ostatecznie zrozumie, że stopy procentowe w USA nie spadną, a inflacja pozostanie z nami na lata, uwolniona energia popytu technologicznego i monetarnego pchnie srebro oraz złoto na poziomy, które dziś wielu uznaje za nierealne. Fizyczny kruszec w sejfie przestaje być alternatywą – staje się absolutną koniecznością dla każdego, kto chce zachować siłę nabywczą swojego majątku – podsumowuje Michał Tekliński.
*****
Michał Tekliński – ekspert rynku złota z ponad dekadą doświadczenia w branży. W Goldenmark pełnił funkcję dyrektora ds. rynków międzynarodowych, a w Goldsaverze jest głównym analitykiem. Wytrawny obserwator geopolityki i gospodarki.
O Grupie Goldenmark
Grupa Goldenmark (właściciel Goldsaver) to wiodący na polskim rynku dystrybutor metali szlachetnych. W ciągu 15 lat działalności firma dostarczyła Polakom ponad 600 tys. uncji (ok. 20 ton) fizycznego złota. Posiada 24 salony premium w największych miastach Polski.






