„Złoty drenaż” Ameryki i jastrzębie przesilenie w Fed. „Złoto poniżej 4600 USD to techniczny przystanek przed uderzeniem stagflacji”
Ostatnie dni na rynku metali szlachetnych przyniosły techniczną korektę cen kruszców – złoto osunęło się w okolice 4550 dolarów za uncję. To bezpośrednia reakcja na silniejszego dolara, sytuację na rynku surowców energetycznych i jastrzębie sygnały z amerykańskiej gospodarki.

Komentarz Michała Teklińskiego, eksperta rynku złota Goldsaver i Goldenmark
Ceny złota spadły do najniższego poziomu od ponad półtora miesiąca. Rynek reaguje na rosnące rentowności obligacji oraz obawy, że napięcia na Bliskim Wschodzie ponownie podbiją inflację poprzez wzrost cen ropy naftowej. Inwestorzy coraz poważniej biorą pod uwagę możliwość kolejnych podwyżek stóp procentowych w USA, co chwilowo ogranicza atrakcyjność złota jako aktywa nieoprocentowanego. Jednocześnie analitycy zwracają uwagę, że sytuacja pozostaje bardzo niestabilna, a dalsza eskalacja konfliktu w regionie może ponownie zwiększyć popyt na bezpieczne aktywa.
– Obserwujemy klasyczny konflikt dwóch sił wpływających na rynek złota. Z jednej strony wyższe rentowności obligacji i perspektywa utrzymania wysokich stóp procentowych wywierają presję na ceny kruszcu. Z drugiej strony rosnące ceny ropy, napięcia geopolityczne i ryzyko utrwalenia inflacji tworzą środowisko, w którym złoto nadal pełni rolę strategicznego zabezpieczenia majątku. Obecna korekta nie zmienia długoterminowego obrazu rynku. Wręcz przeciwnie, pokazuje, jak bardzo inwestorzy są uzależnieni od decyzji banków centralnych i wydarzeń geopolitycznych. W świecie, gdzie ropa ponownie staje się narzędziem politycznej presji, a inflacja może wrócić szybciej, niż oczekują banki centralne, złoto pozostaje jednym z niewielu aktywów zdolnych chronić realną wartość kapitał – komentuje Michał Tekliński, ekspert rynku złota Goldsaver i Goldenmark.
Analityk zwraca uwagę na tektoniczne, strukturalne przesunięcia w globalnym handlu złotem fizycznym.
– Mamy do czynienia z bezprecedensowym, 285-procentowym skokiem eksportu złota ze Stanów Zjednoczonych, głównie w kierunku Azji. Po tym, jak administracja Donalda Trumpa wycofała się z planów nałożenia ceł na kruszec, nowojorskie skarbce giełdowe COMEX, w których zgromadzono rekordowe w historii 1350 ton metalu, zaczęły gwałtownie topnieć. Banki masowo wywożą sztabki, które po przetopieniu w Szwajcarii trafiają bezpośrednio do Chin i Hongkongu, aby zaspokoić tamtejszą, międzypokoleniową gorączkę złota. Podobną ucieczkę od dolara widać na poziomie instytucjonalnym. Kolejny, 18. miesiąc z rzędu zakupów przez Ludowy Bank Chin oraz konsekwentne powiększanie rezerw przez Narodowy Bank Polski pokazują, że państwa wyciągnęły wnioski z zamrożenia rosyjskich aktywów. Złota, w przeciwieństwie do walut fiat, nikt nie może „wyłączyć” jednym przyciskiem - podsumowuje Michał Tekliński.
Na szczególną uwagę zasługuje też desperacki krok premiera Indii, Narendry Modiego, który zaapelował do obywateli o całkowite wstrzymanie zakupów złota na rok i podniósł cła do 15%, by ratować rezerwy dewizowe i topniejącą rupię. To najlepszy dowód na to, jak potężną, suwerenną walutą stał się fizyczny kruszec w dobie geopolitycznego przesilenia.







