Chiński zamach na monopol Londynu. Hongkong odpala własne „LBMA”, a MKS PAMP wieszczy nowe rekordy ceny złota
Na globalnym rynku metali szlachetnych dochodzi do tektonicznego przesunięcia sił, które na zawsze może odebrać Zachodowi monopol na ustalanie cen królewskiego kruszcu. Hongkong, pod bezpośrednim patronatem Pekinu, rzuca rękawicę Londynowi i Nowemu Jorkowi, ogłaszając start własnego, rewolucyjnego systemu rozliczeniowego dla złota, który ma stać się azjatyckim odpowiednikiem LBMA.

Podczas gdy uwaga giełd skupia się na chwilowych spadkach cen kruszcu, wywołanych jastrzębią polityką nowego szefa Fed Kevina Warsha, na Wschodzie buduje się nowy, dwubiegunowy ład monetarny. Jak wskazuje Michał Tekliński, ekspert rynku złota Goldsaver i Goldenmark, to właśnie ta długoterminowa detronizacja dolara i dominacja fiskalna USA sprawiają, że czołowe instytucje analityczne, takie jak MKS PAMP, prognozują w drugiej połowie roku wystrzał złota do nowego rekordu wszechczasów na poziomie 5800 dolarów za uncję.
Końcówka maja przyniosła spore ochłodzenie nastrojów na giełdach towarowych, a ceny złota pod wpływem obaw inflacyjnych i rosnących rentowności obligacji USA testowały poziomy rzędu 4400dolarów za uncję. Oficjalne zaprzysiężenie Kevina Warsha na stanowisko prezesa Fed uświadomiło rynkom, że strategia higher for longer oraz drastyczne zacieśnianie ilościowe (QT) utrzymają się dłużej, niż zakładano. Presja na złoto papierowe jest widoczna gołym okiem, jednak pod powierzchnią tego giełdowego szumu kształtują się zupełnie nowe, geopolityczne i instytucjonalne fundamenty rynku.
– Obserwujemy historyczny proces, w którym tradycyjna oś Londyn-Nowy Jork traci swoją pozycję monopolisty na rzecz Wschodu. Rząd Hongkongu oficjalnie zapowiedział na lipiec tego roku uruchomienie pilotażowej fazy nowego, centralnego systemu rozliczeniowego dla złota, za który odpowiada państwowa spółka Hong Kong Precious Metals Central Clearing Company. Projekt ten, wspierany technologicznie przez Shanghai Gold Exchange, ma bezpośrednio kopiować architekturę finansową londyńskiego LBMA, wprowadzając rozliczenia oparte na niezwykle płynnych rachunkach nieprzydzielonych (unallocated accounts). To bezpośrednia, zaplanowana przez Pekin próba stworzenia równoległego mechanizmu wyceny i rozliczeń w juanach, mająca na celu ostateczną dedolaryzację handlu surowcami w Azji, która już dzisiaj konsumuje aż 60% światowego złota. Co warte podkreślenia, w zarządzie tej instytucji zasiadają już giganci z Wall Street, tacy jak JP Morgan, HSBC czy UBS, co dowodzi, że zachodni kapitał doskonale widzi, gdzie przesuwa się środek ciężkości globalnych finansów – komentuje Michał Tekliński, ekspert rynku złota Goldsaver i Goldenmark.
Ekspert zwraca uwagę, że ucieczka w stronę fizycznego kruszcu staje się kluczową doktryną obronną wielu państw, podczas gdy inne – jak Rosja pod wpływem katastrofalnego przywództwa – są zmuszone czyścić skarbce, sprzedając kolejne 5,7 tony złota i sprowadzając swoje rezerwy do najniższego poziomu od 24 lat. W tym samym czasie kraje takie jak Indie (podwyżka cła do 15%) czy Malezja (cło 10% na sztabki LBMA) panicznie próbują powstrzymać drenaż dewiz spowodowany ucieczką obywateli od lokalnych walut w stronę metali.
Złoto idzie po nowe ATH jeszcze w tym roku?
W tym kontekście niezwykle eektryzująco wyglądają najnowsze prognozy szwajcarskiego giganta MKS PAMP. Nicky Shiels, dyrektor ds. badań i strategii marketingowej w tej instytucji, uważa, że złoto jest w stanie odnotować w tym roku aż 30-procentowy wzrost w ujęciu rok do roku. Według analiz MKS PAMP, średnia cena kruszcu w 2026 roku wyniesie 4500 USD, a nowy, wyższy rekord wszech czasów (ATH) na poziomie 5800dolarów za uncję stanowi całkowicie uczciwy i realny cel na drugą połowę roku. Analitycy instytucji zauważają, że po okresie krótkoterminowej konsolidacji, długoterminowe argumenty – takie jak dominacja fiskalna USA, strukturalna słabość dolara i ryzyko geopolityczne – przejmą pełną kontrolę nad wyceną kruszcu.
W rajdzie po nowe szczyty analitycy uciekają się nawet do głębszych analogii makroekonomicznych i długu USA. Obecne amerykańskie rezerwy złota stanowią zaledwie 3% długu rządu federalnego, podczas gdy w trakcie II wojny światowej było to aż 50%. Gdyby kruszec miał dziś zabezpieczać chociaż 10% tego długu, jego cena musiałaby wzrosnąć do 15000 USD za uncję. Z kolei wartość amerykańskiego złota (8100 ton) stanowi dziś14% zagranicznego długu USA, przy długoterminowej średniej na poziomie 50% (co odpowiadałoby wycenie rzędu 18 000 USD za uncję). Choć scenariusze rzędu 10 000 USD do 2030 roku MKS PAMP traktuje jako tzw. scenariusz ogona (mało prawdopodobny, ekstremalny), to sama obecność takich wyliczeń w debacie publicznej pokazuje temperaturę rynkowych nastrojów.
– Tego typu wyliczenia, łączące wartość złota z astronomicznym długiem Stanów Zjednoczonych, pojawiają się w raportach coraz częściej – podobną argumentację przytaczał niedawno chociażby szanowany w branży Ole Hansen z Saxo Banku. Musimy jednak podchodzić do tej rynkowej „numerologii” z dużym dystansem. Dla inwestorów, którzy czują chwilowe rozczarowanie obecną korektą cenową do 4400 dolarów, wizje złota po kilkanaście tysięcy dolarów brzmią dzisiaj zbyt abstrakcyjnie i nie rezonują z ich bieżącymi potrzebami. Zamiast szukać magii w wielkich liczbach, warto skupić się na twardych fundamentach: Azja tworzy własny system obrotu poza dolarem, fizyczny metal znika ze skarbców, a długoterminowy trend wzrostowy pozostaje niezagrożony – podsumowuje Michał Tekliński.
Rynek w punkcie zwrotnym
Podsumowując, globalny rynek złota znajduje się w punkcie zwrotnym, w którym krótkoterminowy szum informacyjny generowany przez amerykański Fed rozmija się z głębokimi, strukturalnymi zmianami na świecie. Podczas gdy zachodni inwestorzy spekulacyjni reagują wyprzedażą kontraktów na jastrzębią politykę Kevina Warsha, kraje azjatyckie pod wodzą Chin budują niezależną infrastrukturę finansową, która trwale przenosi środek ciężkości handlu kruszcem na Wschód. Ta fundamentalna dedolaryzacja, wspierana przez drenaż rezerw i drastyczne kroki celne państw takich jak Indie, tworzy potężne, wzrostowe podłoże, które – zgodnie z prognozami MKS PAMP – powinno pchnąć ceny złota ku nowym rekordom w drugiej połowie roku, bez względu na chwilowe wahania na giełdach w Nowym Jorku czy Londynie.
*****
Michał Tekliński – ekspert rynku złota z ponad dekadą doświadczenia w branży.W Goldenmark pełnił funkcję dyrektora ds. rynków międzynarodowych, a w Goldsaverze jest głównym analitykiem. Wytrawny obserwator geopolityki i gospodarki.
O Grupie Goldenmark
Grupa Goldenmark (właściciel Goldsaver) to wiodący na polskim rynku dystrybutor metali szlachetnych. W ciągu 15 lat działalności firma dostarczyła Polakom ponad 600 tys. uncji (ok. 20 ton) fizycznego złota. Posiada 24 salony premium w największych miastach Polski.






%20(1).png)