Banki korygują prognozy po decyzjach Fed. „To krótkoterminowe cięcia, w długim terminie ceny złota będą rosły”

Pierwsze decyzje Fed pod wodzą Kevina Warsha zmusiły największe banki inwestycyjne do rewizji modeli cenowych dla złota. Goldman Sachs, JP Morgan, Bank of America, UBS oraz Deutsche Bank obniżyły swoje krótkoterminowe prognozy. Konsensus rynkowy pozostaje jednak jasny: długoterminowe powody do wzrostów są niezagrożone.

Opublikowano
29/6/2026
Banki korygują prognozy po decyzjach Fed. „To krótkoterminowe cięcia, w długim terminie ceny złota będą rosły”
Autorzy
email: marcin.obloza@goldenmark.com
Dziękujemy że chcesz być z nami na bieżąco!
Coś poszło nie tak...
Udostępnij wpis

Pierwsze posiedzenie amerykańskiej Rezerwy Federalnej pod przewodnictwem nowego prezesa Kevina Warsha wywołało natychmiastową reakcję największych globalnych instytucji finansowych. Wiodące banki inwestycyjne masowo zrewidowały swoje krótkoterminowe prognozy cenowe dla królewskiego metalu, dostosowując je do perspektywy opóźnionych obniżek stóp procentowych w USA. Choć na rynku papierowym wywołało to chwilową korektę, eksperci podkreślają, że długoterminowa ocena perspektyw kruszcu nie uległa zmianie.

– Nowy przewodniczący Fed wprowadził nowe porządki nie tylko, jeśli chodzi o sposób prowadzenia czy zarządzania całą instytucją, ale również, jeśli chodzi o narrację w kontekście prowadzenia polityki monetarnej przez Fed. Powiedział jasno: naszym celem będzie osiągnięcie 2-procentowej inflacji. W związku z tym cały rynek zaczął wyceniać możliwe podwyżki stóp procentowych w najbliższym czasie. Podwyżki stóp procentowych dla rynku złota oznaczają, że największe banki inwestycyjne na świecie zaczęły zmieniać swoje prognozy, swoje nastawienie do cen kruszcu na koniec tego roku. Generalnie zaczęły obniżać te prognozy, które jeszcze niedawno w zdecydowanej większości mówiły o nawet 6000 dolarów amerykańskich za uncję – komentuje Michał Tekliński, ekspert rynku złota Goldsaver i Goldenmark.

Rynkowi giganci dostosowali modele do jastrzębiego zwrotu w Waszyngtonie. Goldman Sachs obniżył prognozę na koniec roku z 5400 do 4900 USD , Deutsche Bank wskazał na 4300 USD w trzecim kwartale , a Bank of America wycofał się z wcześniejszego celu na poziomie 6000 USD, uznając go za mało prawdopodobny w najbliższej przyszłości. Z kolei szwajcarski UBS sprowadził krótkoterminowy cel w rejon 3850–4000 USD.

Pomimo tych rewizji, eksperci podkreślają, że średnia wycena kruszcu na koniec roku wciąż prezentuje się bardzo solidnie, a korekta ma charakter wyłącznie przejściowy.

– W tej chwili, jakby wyciągnąć średnią z nowych prognoz, to jest ona w okolicach 5000 dolarów, czyli dalej prawie 1000 więcej niż w tej chwili cena rynkowa wynosi. Natomiast banki wcale nie mówią, że to koniec tego byczego nastawienia, jeśli chodzi o cenę kruszcu, bo mówią, że krótkoterminowo rzeczywiście, wobec zmiany polityki pieniężnej Stanów Zjednoczonych, te ceny kruszcu mogą być w tym roku delikatnie niższe, niż wcześniej nam się wydawało, ale w długim terminie ceny kruszcu będą rosły. Cały czas banki inwestycyjne na całym świecie w kontekście złota przedstawiają bycze nastawienia – wyjaśnia ekspert.

Długoterminowe analizy takich instytucji jak JP Morgan czy Wells Fargo niezmiennie wskazują na zakorzenione problemy strukturalne: spadek siły nabywczej pieniądza, permanentny deficyt budżetowy w USA (który po 8 miesiącach roku fiskalnego 2026 osiągnął już 1,25 bln USD) oraz rekordowe koszty obsługi długu. W samym maju Waszyngton wydał na odsetki rekordowe 132,62 mld USD.

– Złoto jest obecnie w stanie technicznego „zawieszenia” i czeka na konkretny katalizator makroekonomiczny. Jak słusznie zauważają analitycy Morgan Stanley, którzy prognozują 5200 dolarów w drugiej połowie roku, nie będzie to jedno wydarzenie, ale cały ciąg procesów – specyficzny miks inflacji, wysokich stóp, długu i kondycji gospodarki. Co najważniejsze, instytucje o zacięciu czysto strukturalnym, jak Wells Fargo, w ogóle nie zmieniły swojego silnie byczego nastawienia, podtrzymując cel 5300–5500 dolarów na koniec tego roku oraz nawet 6000 dolarów na koniec przyszłego. Reasumując: podwyżki stóp procentowych krótkoterminowo wywierają presję na złoto, ale długoterminowo uderzą rykoszetem w kosmiczne zadłużenie USA. Kiedy rynek uświadomi sobie, że permanentny deficyt budżetowy i spadek siły nabywczej pieniądza są nie do zatrzymania, kapitał powróci do metali z podwójną siłą – podkreśla Michał Tekliński.

Ekspert zwraca uwagę, że zachowanie zachodnich rynków kontraktów terminowych rozmija się z potężnym popytem na fizyczny kruszec na Wschodzie, który buduje trwałe dno pod obecne wyceny.

– Podczas gdy giełdy w Nowym Jorku czy Londynie dostosowują się do jastrzębiej polityki monetarnej, Chiny wysyłają światu jasny sygnał, że obecne poziomy cenowe to doskonała okazja do zakupów. Oficjalne dane celne pokazują, że w maju import złota do Chin wzrósł o oszałamiające 76 procent w skali roku, osiągając poziom 163 ton. To najwyższy miesięczny import do Państwa Środka od 26 miesięcy. Łącznie od początku roku Chińczycy sprowadzili już 692 tony kruszcu. Chiński rynek detaliczny oraz tamtejsi inwestorzy sprytnie wykorzystują fakt, że złoto na giełdach jest obecnie o około 25 procent tańsze niż podczas historycznych maksimów z początku 2026 roku. Ten organiczny, gigantyczny popyt z Azji będzie skutecznie amortyzował wszelkie negatywne nastroje na rynkach papierowych. Długoterminowa hossa na złocie pozostaje niezagrożona, a obecne uspokojenie warto traktować jako rynkowe okienko pogodowe – podsumowuje Michał Tekliński.

Michał Tekliński – ekspert rynku złota z ponad dekadą doświadczenia w branży. W Goldenmark pełnił funkcję dyrektora ds. rynków międzynarodowych, a w Goldsaverze jest głównym analitykiem. Wytrawny obserwator geopolityki i gospodarki.

O Grupie Goldenmark

Grupa Goldenmark (właściciel Goldsaver) to wiodący na polskim rynku dystrybutor metali szlachetnych. W ciągu 15 lat działalności firma dostarczyła Polakom ponad 600 tys. uncji (ok. 20 ton) fizycznego złota. Posiada 24 salony premium w największych miastach Polski.